Wybierz region

Wybierz miasto

    Bije młodsze

    Autor: Wojciech Koerber

    2004-03-10, Aktualizacja: 2004-12-18 15:38 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    SZERMIERKA Szpada Barbary Ciszewskiej znów błyszczy - Gdy w 2000 roku zawiesiłam karierę wiedziałam, że po urodzeniu dziecka wznowię treningi. Nie czułam się wypalona - mówi szpadzistka Kolejarza Barbara ...

    SZERMIERKA Szpada Barbary Ciszewskiej znów błyszczy


    - Gdy w 2000 roku zawiesiłam karierę wiedziałam, że po urodzeniu dziecka wznowię treningi. Nie czułam się wypalona - mówi szpadzistka Kolejarza Barbara Ciszewska-Andrzejewska. Przed tygodniem Cicha biła się już w finale zawodów Pucharu Świata w Katowicach


    Ciszewska rozpoczynała karierę w AZS-ie AWF Wrocław pod okiem Adama Medyńskiego. Rychło przeniosła się jednak do stolicy, gdzie wcześniej zakotwiczył jej trzy lata starszy brat.


    Za bratem do stolicy


    - W klubie były niesnaski, nie do końca rozumiałam się z trenerem. Dlatego pojechałam za bratem, który do Warszawy przeprowadził się w 1992 roku przed igrzyskami w Barcelonie. On również miał problemy z trenerem Medyńskim i szefostwem klubu. Ale mostów nie chciałam za sobą palić. I nie paliłam - zastrzega 30-letnia szpadzistka, która w 1998 roku została w bułgarskim Płowdiw wicemistrzynią Europy. Dwa lata później zawiesiła karierę.
    - Główny powód to brak kwalifikacji na igrzyska w Sydney. To był bardzo spory zawód. Uznałam więc, że nadszedł czas na urodzenie dziecka, i że po 18 latach treningu należy odpocząć, zaleczyć kontuzje - tłumaczy Cicha.

    Na igrzyska w Sydney kwalifikowało się osiem najlepszych ekip z mistrzostw świata, na których Polki zajęły dopiero 11. miejsce. (o ósemkę przegrały z mistrzyniami świata - Francuzkami). Powód? - Skład naszej ekipy się zmienił, ale nie wysłano nas na żaden turniej drużynowy Pucharu Świata. Zabrakło startów, obycia. A rok wcześniej jeździłyśmy na każde zawody - przyznaje wrocławianka. Jak sama dodaje - wiedziała jednak, że wróci na planszę, bo nie czuła się wypalona.

    I wróciła. Ale nie do warszawskiego czy wrocławskiego AZS-u, lecz do Kolejarza. Skorzystała z propozycji trenera Pawła Krawczyka. Powrót okazał się jak najbardziej udany. Pod koniec minionego roku Ciszewska wywalczyła brązowy medal mistrzostw Polski, a przed tygodniem zajęła siódme miejsce - najlepsze z Polek - w katowickim Pucharze Świata. Magdalena Kumiet, która ma jeszcze szansę na wyjazd do Aten była osiemnasta. Szpadzistka Kolejarza na olimpijski paszport raczej już jednak nie liczy.


    Jeśli się nie posypie, to...


    - Magda wciąż stara się wywalczyć miejsce na igrzyskach z listy światowej, ale może mieć problem. Pewnie więc będzie się o nie bić w tzw. dobijaku - turnieju, w którym nominacje wywalczą tylko dwie najlepsze zawodniczki - mówi Ciszewska.
    We wspomnianym dobijaku może wystąpić jedna Polka i trudno sądzić, by Polski Związek Szermierczy postawił na inną zawodniczką niż Kumiet. Ciszewska mogłaby się jeszcze pokazać na zawodach Pucharu Świata. Mogłaby, gdyby miała za co. - Na puchar nie jeżdżę z powodu braku biletów Narodowego Banku Polskiego - dowcipnie zauważa.
    Naszej szpadzistce pozostaje więc walka o wyjazd na czerwcowe mistrzostwa Europy do Kopenhagi i... próba wytrwania do igrzysk Pekin 2008. Czy spróbuje? - Jeśli wcześniej się nie posypię, to czemu nie - puentuje.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)